-To nie było fair wobec mnie, że nawet mnie nie uprzedziłaś że nie będzie cię w szkole.
-Przepraszam Steph, po prostu strasznie się czułam rano. -mrużę oczy, przez słońce, które wpada przez okno. -Ale dobrze, że przyszłaś teraz.
Dziewczyna kiwa głową i posyła mi ciepłe spojrzenie.
-Zostało jeszcze sześć dni. Planujesz jutro iść do szkoły? -unosi brwi ku górze.
-Tak.
Kieszeń Steph wibruje, a ta wyciąga z niej telefon i odbiera. Rozmawia ze swoją siostrą, a potem wściekła rozłącza połączenie i rzuca telefonem o moje łóżko.
Obydwie siedzimy oparte o wezgłowie łóżka, a w telewizji gra jakiś film. Jest wyciszony, więc nie mam pojęcia czemu jest włączony. Chyba po prostu, żeby grał.
-Moja siostra to suka. -podsumowuje krótko.
Uśmiecham się lekko pod nosem i spoglądam na nią.
-To nie prawda, jest sympatyczną dziewczyną. -bronię jej. -Może nie dla mnie, bo mnie nie cierpi, ale ogólnie wygląda miło. -to prawda. Jeffie, siostra Steph nienawidziła mnie i traktowała jak wroga, od kiedy jej chłopak zakochał się we mnie.
-Smarkula ma dopiero czternaście lat, a zachowuje się jakby była panią świata! -unosi głos.
-To ten wiek. -śmieję się. -My też takie byłyśmy.
-Racja. -na chwilę pogłębiamy się w ciszy. -Muszę iść do domu. Jef nie może zostać sama na noc, a mama i tata wyjechali do dziadków.
Dziewczyna wstaje i się ze mną przytula, po czym machając krótko, wychodzi z pokoju.
Zostaję sama.
Znów słyszę pukanie do drzwi. Czyli nie jestem sama.
-Tak?
-Mogę wejść? -pyta się głos Chad'a.
-Jasne. -burczę. -Czego chcesz? -pytam, gdy już widzę jego głowę zza moich drzwi.
Stoi przez chwilę w milczeniu, ale zaraz potem wchodzi wgłąb pomieszczenia i siada na krańcu łóżka.
To trochę dziwne.
-Chciałem cię przeprosić za to co powiedziałem wczoraj. -chowa twarz w ręce. -Jestem idiotą.
Co prawda, to prawda.
-Nie chcę twoich przeprosin, bo miałeś rację. -stwierdzam. -Jestem nudna.
Domyślam się jak dużo musiał ćwiczyć przed lustrem, żeby w końcu wejść tu i mnie przeprosić, ale domyślam się też tego, że to zasługa mamy. Ona umie być przerażająca.
-To nie prawda. -zaprzecza? A to dziwne. -Jesteś super dziewczyną.
-Chad. -wzdycham ciężko. -Nigdy nie będziemy się zachowywać jak przystaje na normalne rodzeństwo, więc nie musisz mnie pocieszać. Wytrzymam bez tego.
Dziwi mnie fakt, że tak nagle mój brat chce być wyjątkowo zżyty ze mną. Nigdy, a to przenigdy nie myślałam, że dożyję tej oto chwili.
-Okej, przynajmniej próbowałem. -podnosi się i wychodzi na korytarz, zamykając za sobą drzwi.
Patrzę na telefon i odczytuję sms'a po raz kolejny.
Od: Justin Bieber.
"Bądź o siódmej, mam coś jeszcze do załatwienia. xox"
Że co?
Do: Justin Bieber.
"Pomyłka."
Nie mogę powstrzymać napływu gorąca w mojej twarzy. To był zwykły przypadek. Popełnił cyfrówkę, to się zdarza.
Pewnie pisał do Rachel.
Telefon znów wibruje, a moje ręce dostają dziwnych drgawek.
-Uspokój się. -szepczę sama do siebie.
Od: Steph.
"Jak tam? U mnie nuda. Jef zaprosiła kolegów i powiedziała, że też mogę zaprosić jakiegoś kolegę, i wiesz co? Powiedziałam jej, że ktoś przyjdzie, ale potem zorientowałam się, że nie mam żadnego kolegi ;)"
Oh nie. Steph.
Czy ty właśnie wiesz co się stało Steph? Oh, oczywiście, że nie wiesz.
Do końca dnia czekałam na jakikolwiek znak. Byłam gotowa napisać mu, żeby się tym nie przejmował, ale przecież wiem, że się nie przejął.
Jestem taką cholerną idiotką i zachowuje się jak czternastolatka. W rzeczywistości mam siedemnaście lat, a okres cieszenia się z sms'a od chłopaka minął. Tak myślę.
Po ósmej, tak jak przeczuwałam rodzice wracają z pracy. Henrie zdążył wrócić pięć minut przed nimi, więc nie zorientowali się, że go nie było. Tym razem pomagam mamie zanosić talerze i jedzenie na stół, a potem wszyscy jemy rodzinny obiad.
Temat treningów znów powraca, ale Henrie nie chce o tym rozmawiać. Czyżby go wyrzucili?
Chad zmienia temat i mówi coś o swojej kapeli, i że załatwił im występ w sobotę. Mimo że traktujemy się jak traktujemy, to jestem z niego dumna. Jest bardzo utalentowany.
Obiad dobiega końca, a Henrie zostaje z mamą, żeby wszystko pozmywać.
Wracam do swojego pokoju i biorę krótki prysznic.
Jedynym plusem posiadania dwójki braci, jest to że mogę mieć swoją własną łazienkę, a to o wiele wygodniejsze.
Ubieram się w stare piżamy, rozczesuję włosy i kładę spać.
W nocy przebudzam się, słysząc dźwięk sms'a. Kto może pisać o tej porze?
Podnoszę sprzęt i mrużąc czytam wiadomość.
Od: Justin Bieber
"Wybacz, chyba się po prostu pomyliłem. W takim razie do kogo napisałem?"
Moje serce zamiera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz